Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

December 08 2011

laniewody

Luiza wzięła z kuchni kieliszek wina, usiadła na stołku i przejrzała się w szyderczym, na pewno zepsutym błyszczącym lustrze. 

- Znowu wyglądam jak gówno - pomyślała, po raz kolejny próbując umalować prawe oko. 

Nie wyszło jej- kreska była za gruba i nierówna i, jak zawsze w tych sytuacjach, Luiza nie zdążyła się nawet zorientować a już w jej głowie jej własny głos zaczął prowadzić monolog.

"Znowu wyglądasz jak gówno. Spójrz na siebie. Ta sukienka na tobie nie leży. Jesteś trzy razy za wielka, żeby wkładać obcisłą kieckę. Odznacza ci się nie to, co trzeba. Ale cóż. Prawdy się nie ukryje. Poza tym, na co ci to strojenie się. Żaden facet cię i tak nie będzie chciał."

Luiza w tym momencie stłukła kieliszek z winem, co przerwało jej mózgowi rzucanie dalszych obelg. JEJ zależało tylko na jednym mężczyźnie. Ale on nigdy się o tym nie dowie. Co by sobie w ogóle pomyślał?

- Pierdolę to! Jestem zmęczona. Poza tym, na co mi to strojenie się. Żaden facet mnie i tak nie będzie chciał.

Wstała i poszła się przebrać w piżamę. A potem, jak co wieczór, powiedziała swojemu kotu, że mu zazdrości, bo nie jest łatwo być transwestytą.

laniewody

Mała skrzynka, w której są schowane skarby- cukierki, perełki, kamyczki, listy od "ukochanych", listy od Ukochanego, pozaginane karteczki z tekstami ulubionych piosenek i wierszami, różowe wstążeczki, koraliki. 

Są też śmieci, zgniłe resztki pysznych ciastek, papierki, liściki z nieprzyjemnymi wiadomościami, kurz, zbyt wysokie paragony za zbyt małe przyjemności.

To jest mój mózg. 

Ta zgnilizna i śmieci wszystko w nim psują.


Reposted byvalerie-val valerie-val
laniewody

Serce jest walutą, jak złotówki lub dolary, z tym, że różni je od nich jedna rzecz. Mianowicie, o ludziach, którym płacimy, możemy spokojnie zapomnieć, jak tylko dadzą nam to, czego potrzebujemy w zamian. Nie czujemy, jak ktoś dotyka pieniędzy, które przez cały dzień nosiliśmy w kieszeni i ogrzewaliśmy własnym ciałem. Nie czujemy bólu, jak wypadną komuś na ziemię. Metal bowiem nie utrzymuje ciepła zbyt długo. Serce tak.

Znam Cię już od dawna. Za pierwszy uśmiech zapłaciłam Ci kawałeczkiem serca, malutkim, bo oszczędzałam na kogoś innego.

Za pierwszy moment, w którym poczułam, że będziesz gdzieś obok mnie na dłużej, dałam Ci dwa.

Za kawę, którą mi zrobiłeś, za każdy prezent, za chwilę, w której wtulałam się w Twoją szyję, żeby czuć Twoje ciepło i zapach, dawałam Ci kawałki serca. Nawet jak już prawie żadnych nie miałam i bałam się, że to mogą być moje ostatnie zakupy.

Teraz trzymasz te kawałki w pudełku. Jest ono wyściełane satyną i piórkami, żeby sercu było zawsze ciepło. Są w nim też kawałki Twojego serca, które zbierałeś na mnie; bardzo długo, bo bałeś się wydawać je za szybko. 

Pudełko ma małą dziurkę na górze, żeby można było wrzucać nowe kawałki serca (robię to codziennie!). wygląda trochę jak skarbonka, ale jest czymś innym, bo serca nigdy z niego nie wyjdą.

Spędzą resztę życia razem, otulone satyną i piórkami.

laniewody

Wiosna.

Wszystko budzi się do życia. Rośnie, kwitnie. Jak ja i Ty.

Lato.

Pełen rozkwit. Długie dni, słońce, pełnia szczęścia. Jak my.

Jesień.

Coś pęka. Liście spadają i gniją. Jak ja. i Ty.

Zima.

Marznę coraz bardziej, powoli tracę czucie. Śnieg pokrywa to, co umarło jesienią. 

Dzięki Bogu za śnieg.

laniewody

Siedzi na półce, w sklepie z zabawkami. Oczy jej już blakną, pokrywa ją kurz.

On przeszedł raz, zobaczył ją, potem przyszedł drugi raz i trzeci.

Patrzy na nią codziennie. Przez szybę, bo lalka nie jest jego własnością.

Lalka chciałaby, żeby to właśnie on ją kupił. On tego nie chce zrobić,

Ale odwiedza ją codziennie. Nie wyobraża sobie życia bez lalki.

W końcu zamykają sklep z zabawkami. On patrzy na zabite deskami szyby i płacze.

Nie zobaczy jej już, nigdy więcej.

Przynajmniej ma na pocieszenie pieniądze, które bał się wydać na lalkę.

laniewody

Chciałabym podejść do Ciebie bardzo blisko, bo jak na Ciebie patrzę, to jakby na ciastko w cukierni.

Najpierw jest zapach, który wwierca mi się w mózg, wypełnia mnie po brzegi.

Potem wyobrażam sobie Twój smak, i już nie mogę myśleć o niczym innym.

Czasem, gdy idę spać, myślę o tym, jakby to było, i potem mi się śni, że podchodzę.

Wyciągam rękę i okazuje się, że jesteś pokryty lukrem, więc zaczynam Cię jeść.

Smakujesz jak dżem truskawkowy, czasem jak czekoladki.

Jesteś jak ciastko - nie potrafię Ci się oprzeć, a potem jest mi niedobrze.

Reposted byvalerie-valmakesmefeellonelygirl15definition-of-love
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl